Pierwsze rozstanie wcale nie takie łatwe jak się mogło wydawać

5 października 2016
Pierwsze rozstanie wcale nie takie łatwe jak się mogło wydawać

Witajcie, to będzie jeden z miłych wpisów na temat mojego syna i nie myślałem, że tak szybko będę o tym pisał, ale ostatni weekend bardzo mocno popchnął mnie w kierunku tego wpisu. W środę po południu Maria z Jakubem i chłopakami (Mono&Stereo) pojechała do Czechowic Dziedzic, ponieważ czekał nas wyjazd i miało nas nie być aż 4 dni.

Zdradzę wam mały sekret mojej Żony. Pomimo, że ma 26 wiosen, to dalej boi się zostawać sama w domu. Mieszkając blisko swojej Mamusi, podczas wszystkich wyjazdów w zeszłym sezonie, zawsze jechała spać do Ewki (Mama Marii). Teraz już nie pomoże butelka wina, bądź seriale aby zasnąć i bynajmniej nie dlatego, że przestała lubić alkohol, bądź seriale się skończyły. Jako sumienna matka nie może sobie pozwolić na alkohol, a seriale zabierają tylko cenny czas snu, który mój syn wykorzysta bezlitośnie dnia następnego.

My zaś, o 7 rano wyruszyliśmy do Szczecina na inaugurację Plus Ligi. Co oznaczało, że przyszedł czas na pierwszą w tym sezonie rozłąkę z moimi bliskimi. Przecież to normalne pomyślicie, ja też tak myślałem, i wszystko było by ok, gdyby nie to, że Jakub podczas mojej nieobecności postanowił po raz pierwszy obrócić się z plecków na bok i chwytać przedmioty. Nic wielkiego powiecie, i faktycznie nie są to jakieś akrobacje, których więcej nie powtórzy. Zrobi to zapewne jeszcze nie raz, i przyjdzie taki moment, że nie będę już na to zwracał uwagi, ale ten pierwszy duży krok w swoim rozwoju wykonał na oczach żony i teściowej- ehh, też sobie wybrał widownie. Dodam tylko, że jak przyjechałem i przywitał mnie uśmiechem, to od razu mu wszystko wybaczyłem i wczoraj już na moich oczach wykonywał te obroty, wiec jesteśmy kwita.

Zdałem sobie bardzo mocno sprawę, że bycie ojcem, który musi rozstawać się ze swoim poznającym świat synem, nie jest takie łatwe i przyjemne.

Choć czasami, jak Jakuba boli brzuszek, czy ma też coś w rodzaju kolki, to mówiąc delikatnie, chętniej jadę na trening, bądź zakupy do sklepu, nawet po samo masło. Na szczęście, mało póki co tych momentów było.

Jestem gotowy, po raz pierwszy ominąć obracanie się i to, kiedy zacznie raczkować, ale nie chciałbym usłyszeć w telefonie od Marii będąc na wyjeździe, że mój syn postanowił wstać i chodzić, bądź właśnie powiedział swoje pierwsze słowo. Nie to, że nie będę się cieszył, ale skoro jest to moje dziecko, to chciałbym uczestniczyć we wszystkim ważnym co w jego życiu się dzieje. Kocham patrzeć jak się rozwija i staram się zapamiętywać wszystko co robi, bo myślę, że sporo będzie mnie omijać.

Idąc dalej tym tropem, nie chcę nawet myśleć, że przyjdzie mi ominąć urodziny Kubusia. Na szczęście urodził się w okresie wakacyjnym, więc tylko wybrańcy trenera reprezentacji są zajęci (choć bardzo bym chciał być wybrańcem, to chyba na razie mi to nie grozi).

A Wy, macie kogoś za kim tak cholernie tęsknicie, jak dłużej go nie ma z Wami?

Może w waszym wypadku to rodzic, bądź krewny czy też może pies, kot? Nie piszcie tylko, że mecz ZAKSY, bo zaraz będzie ich pod dostatkiem.

10 Responses to Pierwsze rozstanie wcale nie takie łatwe jak się mogło wydawać

  • Dobry post 😉 Mam nadzieje, że jak najwięcej będziesz takich chwil oglądał:)

  • Pies, zdecydowanie pies! Poprzedni, którego nie ma już od 4 miesięcy i ten, który od 4 miesięcy biega po domu. Studia sprawiły, że zostawiam go na dłużej samego. Przyzwyczaiłam się, że jest zawsze obok, gdy chcę się odezwać.
    A Twój Kubuś to takie kochane dziecko i obyś jak najmniej ważnych chwil ominął w Jego życiu.

  • Taki szkrab to skarb 🙂 Doskonale Cię rozumiem, bo mam kilkumiesięcznego siostrzeńca, który rozwija się w ekspresowym tempie 😀 Kiedy nie widzę go przynajmniej raz w tygodniu to po dłuższym czasie okazuje się, że już turla się po podłodze lub wymawia nowe głoski 🙂 Życzę jak najwięcej takich chwil spędzonych z synkiem 🙂

  • Bardzo dobrze Ci idzie pisanie 🙂 Czekam na więcej 😉

  • Fajny tekst Spider. Ładnie o ująłeś. Wiadomo 🙂 🙂 Kibicuję Ci żebyś takich chwil oglądał jak najczęściej

  • Bardzo fajnie się to czyta 🙂 Co ile będzie Pan dodawał wpisy jeśli można zapytać?
    Pozdrawiam 😉

  • Tak . Tesknie za mężem z ktorym widzimy sie tylko na weekendy z racji tego iz pracuje w Niemczech. Gdy synek mial 4 miesiace to maz wyjechal. Rok temu tesknilam strasznie tez za synkiem który zaczol edukacje w przedszkolu i jak go zawozilam to plakalam jak bobr a to tylko 6 godzin rozlaki trwalo to 2 tygodnie a potem sie uspokoilam teraz juz kolejny rok synka w przedszkolu.

  • Dość szybko i bardzo przyjemnie się to czyta 🙂
    Oczywiście, jest osoba za którą tęsknię już po dwóch czy trzech dniach, a co tu mówić np. o tygodniu! Wtedy trzeba się jakoś umówić i spotkać, choć nie zawsze jest to takie proste 😀
    Życzę, żeby był Pan przy Kubusiu w tych ważnych momentach w Jego życiu oraz żeby oglądał Pan takie chwile jak najczęściej! 🙂
    Pozdrawiam 🙂

  • Oczywiście że mecz ZAKSY. Te 30 kolejek dla kibica to wcale nie jest pod dostatkiem panie Grzegorzu 😉