„Mamo! Wypisz mnie z siatkówki”

11 października 2016
„Mamo! Wypisz mnie z siatkówki”

„Mamo! Wypisz mnie z siatkówki”

Dziś chciałbym Was zapoznać z początkiem mojej historii z siatkówką. Aby to dobrze opowiedzieć, muszę się jednak troszkę cofnąć. Jak każdy młodzian w czasach gdzie, nie było komputerów w każdym domu, gdzie telewizor miał jakość starej Nokii, oraz posiadał 9 kanałów. Prawie każdy dzień po szkole spędzałem z całym osiedlowym grajdolem. Graliśmy we wszystko, co było możliwe: piłka nożna gdzie słupki od bramki wyznaczały dwie czapeczki z daszkiem, na których widniało Logo: „New York Yankees”. Podchody po całym mieście, baseball na trawniku osiedlowym, gdzie starszy Pan zawsze ze swojego balkonu próbował nas przegonić- rzadko mu się to udawało rzecz jasna. I wiele, wiele innych, ale do rzeczy.

W czwartej klasie  w podstawówce (SP nr 7) zaczęły się pierwsze treningi. W Stalowej Woli była tylko jedna możliwość, mianowicie piłka nożna na Stali. Będąc najwyższy z grupy to od razu na bramkę (teraz wybiera się tych „większych”). Jak się później okazało był to strzał w 10. Mi się bardzo podobała rola bramkarza i byłem nawet niezły. Lubiłem stać na bramce, bo nie trzeba było biegać. (do dziś tego nie lubię no i za szybki też nie jestem, ale pracuję nad tym:) ) Przez dwa lata trenowałem piłkę nożną. W przerwie zimowej treningów było zdecydowanie mniej, wiec liznąłem troszkę kosza na Stali- to krótki epizod i mało z tego pamiętam.

Zdjęcie potwierdza, że nie kłamałem na temat swojej postury. haha

Kiedy pisałem test gimnazjalny i rozglądałem się za nową szkoła, to wybór mógł być tylko jeden. Wszyscy kumple z SP7 szli do gimnazjum o 1 kilometr dalej czyli do 10-tki. Ja też oczywiście złożyłem tam papiery. I tu pierwszy raz muszę przytoczyć moja sąsiadkę z klatki. Z Michałem- jej synem, znamy się całe życie. Mieszkaliśmy drzwi w drzwi w 4 piętrowym bloku. Pani Beata podeszła do mnie na osiedlu i powiedziała, chyba nawet pamiętam słowo w słowo: „Grzesiu, w „dwójce” pan szuka wysokich chłopców do klasy sportowej. Michaś tam idzie, więc może i Ty spróbujesz”? Długo mamy nie musiałem prosić, aby ze mną tam poszła. Na wakacjach odbywały się testy sprawnościowe do tej właśnie klasy. Dziwne dla mnie wtedy było tylko to, że sprawdzano nas tylko w siatkówce, a nie ogólnie w sporcie. Po jakimś tygodniu Pan Krzyszczuk zaprosił mnie z rodzicami do siebie i poinformował, że dostałem się i od września zaczynam naukę w gimnazjum nr 2. Wtedy jeszcze nie wiedziałem co mnie czeka. Zaczęły się treningi przed rokiem szkolnym w nowym dla mnie sporcie- siatkówka. Trenowaliśmy dwa razy dziennie o 7:30 i 17:30. Pomiędzy tymi treningami chodziłem normalnie na Stal, postać na bramce. I tak na dwa fronty udawało mi się trenować około 3 miesięcy. Pamiętam, że nie miałem najmniejszego problemu ze zmęczeniem. Człowiek młody to cały dzień będzie biegał i następnego ranka wstaje rześki. Do momentu jak trener Krzyszczuk nie dowiedział się, że cały czas trenuję na Stali. Kazał mi zdecydować się na jeden sport, uważał, że nie dam rady tak na dłuższą metę (on po prostu nie przepadał za piłką). Bez sekundy zawahania wybrałem oczywiście piłkę nożną. Błagałem moją mamę, aby mnie wypisała z Dwójki. Chciałem być bramkarzem jak Peter Schmeichel (nawet na swojej bluzie bramkarskiej sam napisałem mazakiem jego nazwisko, takim byłem jego fanem). Błagałem i płakałem 2 miesiące. I wszystko na nic, jak głową w mur. Mama zawsze odpowiadała: „nie będę chodziła po dyrektorach i wszystkiego odkręcała”.

I wiecie co? Kocham ją za to, że miała taki upór w sobie, bo dzięki niej spędziłem jedne z piękniejszych lat swojego życia z taką ekipą.

Od lewej: Ja, Kicha, Góral, Fasol, Trivet, Janek i Skrzypol.

Zdjęcie jako mistrzowie Polski Szkół Gimnazjalnych z Radomia.

Ciekawostka: w finale pokonaliśmy Gimnazjum z Kędzierzyna Koźla 😉 Ja grałem jako atakujący, bo Janek skręcił kostkę. Dostałem nagrodę za najlepszego atakującego. A Konar nie chce słuchać moich rad. Haha

PS: dajcie znać czy takie uzupełnianie mojej biografii wam odpowiada?

6 Responses to „Mamo! Wypisz mnie z siatkówki”