Atmosfera i team spirit

30 października 2016
Atmosfera i team spirit

Witajcie po dwutygodniowej przerwie

Dzisiejszy wpis o bardzo ważnym czynniku, jak nie o najważniejszym w grach zespołowych. Przeczytajcie jakie mam zdanie na temat budowania atmosfery w zespole. I chciałbym ten temat podzielić na dwa aspekty:

1: Aspekt sportowy

Wszystko zaczyna się w momencie budowania zespołu. Dobranie odpowiedniej grupy ludzi, która będzie świadoma jakie się stawia przed nimi cele jest bardzo ważna. Muszą to być osoby, które zdają sobie sprawę że siatkówka to gra zespołowa, nie tenis czy też pływanie. Gracze ( piszę gracze bo pewien trener kiedyś powiedział, „zawodnik”- zawodzi a „gracz”- gra :P) którzy stawiają dobro zespołu ponad swoje własne, będą dążyć za wszelką cenę do poprawy sytuacji w drużynie. Jeżeli chodzi o boisko, to bardzo ważny jest trening, na którym za każdym razem wykazujemy pełne zaangażowanie, zachowujemy zdrową sportową rywalizację.  W siatkówce trzeba mieć tą pewność, że w momencie kiedy popełniamy błąd, to jest tam jeszcze 5 chłopaków na boisku którzy zrobią wszystko, aby ten błąd naprawić i ci pomóc, wesprzeć. Idealnie sprawdza się tu powiedzenie „Jeden za wszystkich i wszyscy za jednego”. Zespół powstaje w bólach, ale owoce które można zebrać jak zbuduję się zgraną ekipę są bardzo smaczne. W zeszłym sezonie byłem częścią najlepszego zespołu w jakim kiedykolwiek miałem przyjemność występować. Zdobycie mistrzostwa Polski było potwierdzeniem jak genialna atmosferę mieliśmy w drużynie. W każdym i to naprawdę w każdym meczu budowaliśmy atmosferę i pewność siebie aby na samym końcu nie pozwolić nikomu zabrać nam tego, na co tak ciężko pracowaliśmy. I mam to wielkie szczęście, że mogę kontynuować pracę z tą ekipą.

2: Aspekt pozasportowy, humorystyczny

Jak wygrywamy to oczywistym jest, że mamy bardzo dobre humory. A to sprzyja cementowaniu każdego zespołu. Ja najbardziej cieszę się z faktu że pojawiają się wtedy żarciki. Mamy kilku żartownisiów w drużynie i przytoczę teraz niektóre ich akcje:

Najzabawniejszy jest dla mnie dowcip z jedzeniem, np. ciastkiem. Niejaki dowcipniś Totti, je ciastko i po ugryzieniu zaczyna się krzywić jakby było niedobre. Następnie je wącha i też się krzywi. Wtedy Totti wybiera ofiarę i mówi do niej: powąchaj jak to śmierdzi, „ofiara”(nie będę pisał kto, ale on wie! Tu chciałem pozdrowić Kornela, hahah) wtedy podstawia nos, wącha i Ben wpycha mu ciastko do nosa. Jest to dobry numer ale trzeba wyczekać na powtórzenie. Wszyscy teraz są ostrożni kiedy Totti coś je.

Tak zwany „klasyk” na posiłkach: mianowicie dosypywanie soli do wszelkiego rodzaju napojów. Kiedy ktoś uda się po dokładkę wtedy dosypuje się soli do np. herbaty, szybko miesza i czeka aż ta osoba się jej napije. Nie będę pisał kto to zrobił bo robili to prawie wszyscy i prawie wszystkim to zrobiono.

Ja ostatnio padłem ofiarą żartu ale powiem na wstępie że był mierny (głównie dlatego że wciąż szukam winnego, shit!) . Wychodząc z restauracji po przedmeczowym obiedzie, znalazłem komplet sztućców w kieszeni kurtki. Słaby żart ponieważ kilka lat temu kolega z zespołu chodził kilka miesięcy z ciężarkiem 2,5 kg w torbie. 

Napiszcie jakieś swoje żarciki sytuacyjne bądź dobre wkrętki które mógł bym zastosować i się zemścić. Piszcie na mail spider@zaplataniwsieci.pl żeby nikt z ZAKSIAKÓW tego nie przeczytał.

2 Responses to Atmosfera i team spirit